Jak nie myśleć o braku pieniędzy kiedy sytuacja ta stała się już faktem?

Pytanie: Jak nie myśleć o braku pieniędzy kiedy sytuacja ta stała się już faktem?

Elżbieta Wolna:  Twój brak pieniędzy jest fizyczną manifestacją PRZESZŁEJ WIBRACJI jaką przez dłuższy czas emanowałaś. Wykształciłaś w sobie (na podstawie Twoich przekonań i wzbudzanych negatywnych myśli) wibracyjny wzorzec, na który po pewnym czasie precyzyjnie odpowiedziało Prawo Przyciągania manifestując adekwatne do Twojej dominującej wibracji (w tym przypadku wibracji braku) okoliczności.

Teraz gdy stało się to już faktem (zmanifestowało się) zdaje sobie sprawę, iż ciężko jest odwrócić od tego swoją uwagę i skupić się na tworzeniu wysoko-wibracyjnych myśli wyrażających dostatek i obfitość, ale jest to jedyna droga do manifestacji nowych, ulepszonych okoliczności wyrażających Twoje wysoko-wibracyjne uczucia i energię. Aby nie dopuścić do takiej sytuacji w przyszłości kieruj się swoim kompasem w przyciąganiu, który precyzyjnie da Ci odczuć czy to co obdarzasz aktualnie swoją uwagą jest pozytywne czy też nie, a tym samym czy przyciągasz pozytywne aspekty do swoich przyszłych doświadczeń, czy też całkiem odwrotnie.

Tym kompasem są Twoje uczucia. Są one fizyczną oznaką tworzonej przez ciebie wibracji.

Przyglądając się nim, BĘDĄC ŚWIADOMĄ TEGO CO ODCZUWASZ, będziesz precyzyjnie wiedziała czy tworzysz pozytywną energię w obszarze tego na czym się koncentrujesz czy też nie.

The Secret – Potęga procesu / wyrażanie wdzięczności

Wiele osób czuje, że utknęli, że są uwięzieni, przez ich obecną sytuację.
Chcę podkreślić, że w jakiejkolwiek sytuacji jesteś teraz to jest to tylko STAN OBECNY RZECZYWISTOŚCI, a stan obecny rzeczywistości zacznie się zmieniać jako rezultat oglądania tego filmu i używania SEKRETU!!!

Czasem czujesz jakbyś utknął, bo wciąż i wciąż masz w głowie tę samą myśl.
Więc pojawia się skłonność by dostawać wciąż i wciąż ten sam rezultat, a powodem tego jest to:

Większość ludzi najczęściej myśli o tym na co patrzą. Bo widzisz, gdy patrzysz na to co JEST. To myślisz tylko o tym, co JEST, a gdy myślisz o tym, co JEST, PRAWO PRZYCIĄGANIA przysyła ci jeszcze więcej tych sytuacji.

Obserwujesz to co JEST
Myślisz o tym
PRAWO PRZYCIĄGANIA DAJE WIĘCEJ TEGO.

Musisz znaleźć sposób na podchodzenie do tego, co JEST poprzez pryzmat korzyści. Większość ludzi patrzy na swoją obecną sytuację i mówi: „Taki właśnie jestem”
NIE! Nie jesteś taki!
Taki BYŁEŚ!
Jeżeli spojrzysz na swą obecną sytuację np. nie za dużo pieniędzy na koncie lub nie masz wymarzonego partnera, twoje zdrowie i forma nie jest najlepsza.
To nie pokazuje jaki jesteś!

To jest wynik twoich PRZESZŁYCH MYŚLI I CZYNÓW.
Więc my wciąż żyjemy w obszarze rezultatów przeszłych myśli i czynów.

Gdy spojrzysz na swój obecny status i według niego stworzysz obraz siebie, to pognębiasz się!
Bo będziesz miał TO SAMO w PRZYSZŁOŚĆI.

Wszystko czym jesteśmy jest rezultatem tego, o czym myśleliśmy- Budda

Ok co możesz zrobić teraz aby zacząć przemieniać swe życie.

* Zacznij od zrobienia listy za które jesteś wdzięczny. Zacznij od tego, ponieważ, to zmienia twoją energię, twoje myślenie.

Przed tem mogłeś skupiać na tym czego nie masz, na narzekaniach na jakichkolwiek problemach gdy robisz to ćwiczenie, idziesz w nowym kierunku zaczynasz być wdzięczny za wszystkie rzeczy, które sprawiają że dobrze się czujesz.

Wdzięczność jest absolutnie najlepszym sposobem by wnieść więcej do twego życia.

Każdy mężczyzna wie, że gdy jego żona docenia go za małe rzeczy które robi co on wtedy chce robić? Chce robić więcej.

Zawsze chodzi o docenienie, które przyciąga wsparcie.
Mówię od wielu lat, że cokolwiek, myślisz i robisz to przyciągasz bo takie uczucie musisz mieć i dla mnie to takie potężne ćwiczenie,każdego ranka…

Wstaję i mówię „dziękuję”, stawiając stopy na podłodze i wtedy zaczynam przebiegać w myślach listę rzeczy za które jestem wdzięczny.
Gdy idę myć zęby i robię inne poranne rzeczy i ja nie myślę o tym ot tak sobie i robię resztę rutynowo, ale odczuwam uczucie wdzięczności.

Jak tylko zaczniesz czuć różnicę, w tym co już masz zaczniesz przyciągać więcej rzeczy za które będziesz wdzięczny, bo możesz się rozejrzeć i powiedzieć ” nie mam samochodu takiego, jakbym chciał lub domu, zdrowia, przestrzeni…..

STOP, STOP to są rzeczy jakich nie chcesz, skup sie na tym co już masz i jesteś za to wdzięczny.

To mogą być ubrania które masz, tak może wolisz cos innego i może dostaniesz coś nowego niedługo jeżeli zaczniesz czuć się wdzięczny za to co już masz.
Myślę ze każdy przechodzi przez czas gdy mówi „Och mówię ci nic nie wychodzi”.

Ja znalazłem kamyk, i powiedziałem sobie włóż go do kieszeni teraz go noszę i powiedziałem sobie – za każdym razem jak dotknę tego kamienia pomyślę o czymś za co jestem wdzięczny więc każdego ranka,wstaję biorę go z szafki, wkładam do kieszeni i przebiegam myślami rzeczy za które jestem wdzięczny

W nocy co robisz? Wyjmujesz wszystko z kieszeni i znowu go widzę.
Miałem zadziwiające doświadczenia z nim. Miałem kumpla z południowej Afryki, który zobaczył jak go upuściłem i zapytał „co to?” Wytłumaczyłem mu więc on zaczął nazywać go kamykiem wdzięczności.

2 tygodnie potem dostałem od niego maila z pd Afryki, napisał „mój syn umiera na rzadką chorobę rodzaj zapalenia wątroby, czy nie wysłałbyś mi trzech kamyków wdzięczności?”

To były zwykłe kamyki, które znalazłem na ulicy, więc powiedziałem – oczywiście.
Upewniłem się że kamyki są wyjątkowe, poszedłem nad strumień, podniosłem odpowiednie i wysłałem mu je. 3,4 miesiące później dostałem maila od niego „mój syn czuje się lepiej, bawi się wspaniale, ale muszę ci coś powiedzieć, sprzedaliśmy ponad 1000 kamyków po 10$ jako kamyki wdzięczności i zebraliśmy te pieniądze dla agenci charytatywnej, dziękuję”

Jest bardzo ważne by być w stanie wdzięczności.

Steve Jobs – historia o śmierci

Gdy miałem 17 lat, przeczytałem gdzieś cytat, który brzmiał mniej więcej następująco: “Jeżeli każdego dnia będziesz żył tak, jak gdyby miał być on twoim ostatnim, pewnego dnia z całą pewnością będziesz miał rację.”
Zrobił on na mnie duże wrażenie – od tamtej pory, przez ostatnie 33 lata, patrzę w lustro każdego ranka i pytam: “Jeżeli dzisiaj byłby ostatni dzień mojego życia, czy chciałbym robić to, co zamierzam dziś robić?”

Jeżeli odpowiedź brzmiała “Nie” przez zbyt wiele dni z rzędu, wiedziałem, że muszę coś zmienić.

Pamięć o tym, że wkrótce mogę już nie żyć, jest jedną z najważniejszych pomocy, którą napotkałem, przy podejmowaniu wielkich wyborów w życiu.
Ponieważ prawie wszystko – oczekiwania otoczenia, cała duma, wszystkie obawy przed porażką lub zażenowaniem – wszystkie te rzeczy nikną w obliczu śmierci, pozostawiając jedynie to, co jest naprawdę ważne.

Pamięć o tym, że umrzesz, jest najlepszym sposobem który znam, by uniknąć pułapki myślenia, iż masz coś do stracenia. Jesteś już całkowicie obnażony. Nie ma więc powodu, byś nie podążał za głosem serca.

Jakiś rok temu, zdiagnozowano u mnie raka. Miałem badanie o 7:30 rano, które wyraźnie pokazało nowotwór na mojej trzustce. Nie wiedziałem wtedy nawet, co to trzustka. Lekarze stwierdzili, że prawie na pewno jest to nieuleczalny typ nowotworu, i że nie powinienem oczekiwać żyć dłużej niż 3-6 miesięcy.

Mój doktor doradził mi, bym wrócił do domu i uporządkował swoje sprawy, co oznacza w języku lekarzy przygotowanie się na śmierć. Oznacza to, że musisz spróbować przekazać dzieciom w kilka miesięcy wszystko to, co zamierzałeś powiedzieć przez najbliższe 10 lat.

Oznacza to, że musisz upewnić się, że wszystko jest zapięte na ostatni guzik, by zbliżający okres był możliwie najłatwiejszy dla twojej rodziny. Oznacza, że musisz się pożegnać.

Spędziłem z tą diagnozą cały dzień. Wieczorem miałem biopsję, gdy wsadzili mi endoskop przez gardło, poprzez żołądek i jelita, wbili igłę w mają trzustkę by pobrać kilkanaście komórek nowotworowych.

Byłem pod wpływem narkozy, ale żona, która była ze mną w czasie zabiegu powiedziała, że gdy lekarze oglądali komórki pod mikroskopem, poleciały im łzy. Okazało się, że miałem bardzo rzadką odmianę raka trzustki, która jest uleczalna operacyjnie. Poddałem się zabiegowi, który okazał się skuteczny.

To było moje najbliższe spotkanie ze śmiercią, i mam nadzieję, że najbliższe przez kilka następnych dekad. Przeżywszy to doświadczenie, mogę powiedzieć wam teraz z trochę większą pewnością, że śmierć jest przydatną lecz czysto intelektualną koncepcją:

Nikt nie chce umierać. Nawet ludzie, którzy chcą iść do nieba, nie chcieliby umrzeć, by się tam znaleźć. Śmierć jest przeznaczeniem, które wszyscy dzielimy. Nikomu nigdy nie udało się jej wymknąć.

Tak też powinno być, ponieważ śmierć jest prawdopodobnie najważniejszym wynalazkiem życia. Jest pośrednikiem wymiany życia. Usuwa stare, by utorować drogę nowemu.

Teraz, wy jesteście tym “nowym”, jednak pewnego dnia w nie tak odległej przyszłości, stopniowo sami staniecie się “starym”, powoli odsuniętym na bok. Przepraszam, za przedstawienie tego w taki dramatyczny sposób, ale tak właśnie wygląda życie.

Wasz czas jest ograniczony, więc nie marnujcie go, na życie życiem innych.
Nie dajcie złapać się w dogmat, którym jest życie koncepcjami myślenia innych ludzi.
Nie pozwólcie, by szum opinii innych zagłuszył wasz własny wewnętrzny głos.
I co najważniejsze, miejcie odwagę podążać za głosem waszego serca i intuicji.
One w jakiś sposób już wiedzą, kim na prawdę chcecie być. Wszystko poza tym, jest drugorzędne.

Kiedy byłem młody, popularna była zdumiewająca publikacja zwana The Whole Earth Catalog, która była jedną z biblii mojej generacji. Została stworzona przez Stewarta Branda, nie tak daleko stąd, w Menlo Park, tchnięta do życia przez jego poetycki dotyk.
To było pod koniec lat 60, przed erą komputerów osobistych oraz komputerowego przygotowywania tekstów do druku, zatem była wykonana za pomocą maszyn do pisania, nożyczek oraz aparatów polaroid.

Było to coś w rodzaju Google w formie papierkowej, 35 lat nim te się pojawiło: było idealistyczne oraz przepełnione przydatnymi narzędziami i wielkimi myślami.

Stewart oraz jego team wydali kilka części The Whole Earth Catalog, i gdy projekt ten dobiegł swojego kresu, przygotowali ostatnie wydanie. Była połowa lat 70, a ja byłem w waszym wieku. Na tylnej okładce ostatniego numeru zamieszone zostało zdjęcie pustej drogi o poranku, takiej, na jakiej możecie się znaleźć podróżując autostopem, jeżeli jesteście na tyle żądni przygód.

Poniżej niej znajdowały się słowa: “Pozostań nienasycony. Pozostań nierozsądny.”

Było to ich pożegnalne przesłanie na zakończenie projektu. Pozostań nienasycony. Pozostań nierozsądny. Zawsze sam sobie tego życzyłem. Teraz, gdy kończycie uczelnię by rozpocząć na nowo, życzę wam tego samego.

Steve Jobs – historia o miłości i stracie.

Byłem szczęściarzem – wcześnie odkryłem, co chciałbym robić w życiu. Woz i ja założyliśmy Apple w garażu moich rodziców, gdy miałem 20 lat. Pracowaliśmy ciężko, w ciągu 10 lat Apple rozrosło się, od naszej dwójki w garażu, do 2 miliardowej firmy zatrudniającej ponad 4000 pracowników.

Rok wcześniej wypuściliśmy nasze najlepsze dzieło – Macintosha, a ja dopiero dobiegłem trzydziestki. I wtedy zostałem zwolniony. Jak możesz zostać zwolniony z firmy, którą stworzyłeś? Cóż, w miarę jak Apple rosło, zatrudniliśmy kogoś, o którym myślałem, że będzie wręcz idealny do prowadzenia wraz ze mną firmy.

Przez pierwszy rok, może trochę dłużej, sprawy dobrze się układały. Jednak później nasze wizje przyszłości zaczęły się rozchodzić, aż ostatecznie znaleźliśmy się po przeciwnych stronach barykady.

Kiedy tak się stało, nasz zarząd opowiedział się po jego stronie. Tak więc w wieku 30 lat zostałem wyrzucony. Także publicznie przestałem się liczyć. Straciłem to, nad czym się skupiałem przez całe dorosłe życie – to było dewastujące przeżycie.

Przez kilka miesięcy nie miałem pojęcia, co dalej robić. Czułem, że zawiodłem poprzednią generację przedsiębiorców – że upuściłem pałeczkę w sztafecie, gdy ta została mi przekazana. Spotkałem się z Davidem Packardem oraz Bobem Noyce i próbowałem przeprosić ich za to, jak mocno sprawę schrzaniłem. Była to bardzo publiczna porażka i rozważałem nawet, czy nie uciec z Doliny Krzemowej.

Jednak coś powoli zaczęło mi świtać – dalej kochałem to, co wcześniej robiłem. Obrót przypadków z Apple nie zmienił tego ani trochę. Zostałem odrzucony, a jednak ciągle kochałem. Tak więc postanowiłem rozpocząć wszystko od początku.

Nie widziałem tego wtedy, ale okazało się, że wyrzucenie z Apple było jedną z lepszych rzeczy, które mogły mi się przytrafić w życiu. Ciężar sukcesów został zastąpiony przez lekkość bycia raz jeszcze początkującym, mniej pewnym wszystkiego. Pozwoliło mi to rozpocząć jeden z najbardziej twórczych kresów w życiu.

W ciągu następnych pięciu lat, stworzyłem nową firmę NeXT, kolejną nazwaną Pixar, oraz zakochałem się w spaniałej kobiecie, która została moją żoną. Pixar wsławił się utworzeniem pierwszego w pełni animowanego komputerowo filmu fabularnego – Toy Story – i jest obecnie jednym z najlepszych na świecie studiów produkujących animacje. W związku z nadzwyczajnym obrotem spraw, Apple zakupiło NeXT, powróciłem do mojej firmy, a technologie stworzone w NeXT są siłą napędową obecnego renesansu Apple. A Laurene i ja, mamy wspaniałą rodzinę.

Jestem przekonany, że nic z tych rzeczy nie wydarzyłoby się, gdybym pozostał w Apple. Było to trudne do przełknięcia lekarstwo, ale chyba pacjent go potrzebował. Czasami życie uderzy cię cegłą w głowę. Nie trać wiary. Jestem przekonany, że jedyną rzeczą, która dawała mi siłę by iść ciągle naprzód było to, że kocham to co robię.

Jest to tak samo prawdziwe w pracy, jak i w stosunku do ukochanych osób.

Praca wypełni dużą część twojego życia, zatem jedyną możliwością, by być w pełni usatysfakcjonowanym, jest dobrze pracować. Jedynym sposobem, by dobrze pracować, jest robienie tego, co uważasz za wspaniałe zajęcie. Jeżeli jeszcze tego nie znalazłeś, szukaj dalej. Nie spoczywaj.

Jak ze wszystkimi sprawami serca, będziesz wiedział, kiedy to odnajdziesz. Tak jak z każdym dobrym związkiem, będzie ci coraz lepiej w miarę, jak będą upływać lata. Zatem szukaj, dopóki tego nie znajdziesz. Nie odpuszczaj.

Steve Jobs – historia o łączeniu punktów

Zrezygnowałem z nauki w Reed College po 6 miesiącach, jednak pozostałem na uczelni przez kolejne 18 miesięcy, póki ostatecznie nie zakończyłem nauki. Dlaczego więc zrezygnowałem?

Ta historia rozpoczęła się, zanim się narodziłem. Moja biologiczna matka była młodą, niezamężną studentką, która zdecydowała się oddać mnie do adopcji. Uważała, że powinienem być adoptowany przez absolwentów wyższej uczelni, zatem wszystko było ustawione, abym został adoptowany przez rodzinę prawnika. Jednakże tuż po moim narodzeniu postanowili, że chcą jednak dziewczynkę.

Moi rodzice, którzy byli na liście oczekujących, dostali w środku nocy telefon: “Mamy nieoczekiwanego chłopca; czy go chcecie?” Odpowiedzieli: “Oczywiście.”
Moja biologiczna matka wkrótce jednak zorientowała się, że mama nigdy nie skończyła studiów, a ojciec nigdy nie ukończył szkoły średniej. Odmówiła podpisania ostatecznych dokumentów. Ustąpiła kilka miesięcy później, gdy moi rodzice obiecali jej, że pewnego dnia wyślą mnie na studia.

Tak też się stało, 17 lat później poszedłem na wyższą uczelnię.
Jednak naiwnie wybrałem szkołę, która była prawie tak droga jak Stanford – wszystkie oszczędności moich rodziców były wydawane na moją edukację.

Po sześciu miesiącach, nie mogłem dostrzec żadnych efektów. Nie miałem pojęcia co chciałem robić w życiu, ani jak studia miałyby mi w tym pomóc. Marnotrawiłem pieniądze, które moi rodzice oszczędzali całe życie.

Tak więc zdecydowałem o rezygnacji, wierząc, że wszystko jakoś się ułoży. Był to całkiem przerażający okres, ale patrząc wstecz, była to jedna z najlepszych decyzji, jaką kiedykolwiek podjąłem. W momencie w którym zrezygnowałem, mogłem przestać chodzić na obowiązkowe zajęcia, które mnie nie interesowały i zapisać się na te, które wydawały mi się interesujące.

Nie było jednak w tym czasie różowo. Nie miałem pokoju w akademiku, więc spałem na podłodze w pokoju znajomych, zwracałem butelki po coli za 5¢ kaucji, aby kupić jedzenie, chodziłem w każdą niedziele 7 mil na drugą stronę miasta, aby raz w tygodniu zjeść dobry posiłek w świątyni Hare Krishna. Uwielbiałem to.

Wiele rzeczy, do których wtedy doszedłem przez ciekawość czy intuicję, okazały się bezcennymi doświadczeniami w późniejszym okresie. Pozwólcie, że dam przykład:

Reed College oferował chyba najlepszy w tym czasie kurs kaligrafii w kraju. W całym kampusie, każdy plakat, każda etykieta na szafce były pięknie, ręcznie kaligrafowane. Ponieważ nie musiałem uczęszczać na swoje normalne zajęcia, zdecydowałem się zapisać na kaligrafię, aby nauczyć się, jak się to robi. Dowiedziałem się tam o czcionkach szeryfowych i bezszeryfowych, o zmiennych odstępach pomiędzy kombinacjami różnych liter oraz tym, co charakteryzuje dobrą typografię. Było to piękne, historyczne oraz subtelne w sposób, w jaki nauka nie potrafi tego uchwycić. To było fascynujące.

Nie liczyłem nawet, by którakolwiek z tych rzeczy znalazła kiedyś praktyczne zastosowanie w moim życiu.

Jednak 10 lat później, gdy projektowaliśmy pierwszy komputer Macintosh, wszystko to do mnie powróciło. Zastosowaliśmy te wszystkie zasady w Mac-u – był to pierwszy komputer, z piękną typografią. Gdybym nigdy nie zapisał się na ten pojedynczy kurs na studiach, Mac nie miałby wielu wzorów czcionek, czy też proporcjonalnie rozmieszczonych znaków, a ponieważ Windows tylko kopiował Maca, prawdopodobnie żaden komputer osobisty by ich nie miał.

Gdybym nigdy nie zrezygnował, nie zapisałbym się na zajęcia z kaligrafii, komputery osobiste mogły by nie mieć pięknej typografii, którą posiadają.

Oczywiście nie było możliwe połączenie tych zdarzeń patrząc w przyszłość, podczas gdy byłem na uczelni. Ale było to bardzo, bardzo wyraźne widoczne, patrząc wstecz z perspektywy 10 lat.

Raz jeszcze, nie możesz łączyć punktów patrząc w przyszłość; można je jedynie łączyć patrząc wstecz. Trzeba więc ufać, że w jakiś sposób wydarzenia te połączą w przyszłości.

Musisz w coś wierzyć – w przeczucie, przeznaczenie, życie, karmę, w cokolwiek.
To podejście nigdy mnie nie zawiodło i wiele zmieniło w moim życiu.