Adamus Saint-Germain – w drodze do Oświecenia nie ma żadnych reguł!

Rozmawiałem zatem wczoraj w klubie Wzniesionych Mistrzów o tym wszystkim, co się dzieje i na jakim etapie jesteśmy, i tak naprawdę nie próbowałem się chwalić, ale nie mogłem się powstrzymać, żeby nie powiedzieć: „To jest to. To jest nasz rok”. Wtedy kilku innych się wtrąciło i powiedziało: „Cóż, no wiesz, my też wkrótce do tego dojdziemy”.

My jesteśmy już teraz. Dotarliście do swojej prawdy w głębi siebie. I rzecz nie w tym nawet, żeby mieć jakąś dużą organizację i liderów, którzy powiedzą wszystkim co robić. W Karmazynowym Kręgu jest niewiele reguł, albo wręcz wcale nie ma i to jest niezwykłe.

Kiedy rozmawiam z innymi Wzniesionymi Mistrzami, wyjaśniają oni swoje zasady, swoją hierarchię i poziomy, które muszą przejść, dietę, którą muszą stosować i rzeczy, w które muszą się ubierać, a ja mówię: „Niczego takiego nie robimy. Niczego takiego nie robimy”. Zachęcamy wręcz do złych nawyków (…) – do picia, palenia i co tam jeszcze, ależ tak, naprawdę, bo to musi być prawdziwe, ponieważ, widzicie, w przeciwnym razie wymyślimy regułę, powiedzmy, że nie możecie jeść niczego z dynią i będzie to tak samo śmieszne, jak niektóre reguły. Nie możecie jeść dyni, ponieważ na długo przed powstaniem Ziemi dynie były nadużywane przez kosmitów (…), a teraz ma miejsce jakiś dyniowy odwet ;)

I nagle przestajecie jeść dynie, nie jecie niczego co jest z dynią – ciasta… co tam jeszcze robicie z dynią? Nie wiem. (…) Dyniowe latte z przyprawami. Żadnych takich. W tym momencie czujecie się naprawdę dumni z siebie. Naprawdę przeszliście trudny sprawdzian unikając pokusy zjedzenia pomarańczowej dyni. Poradziliście sobie z tym. Nigdy więcej zupy dyniowej. Nigdy więcej zupy dyniowej, stąd wielu z was zrezygnowało z niej – nigdy więcej dyni. I wtedy jesteście z siebie naprawdę dumni – „Nie jem już dyni. (…) Byłem uzależniony. Musiałem się udać do jednego z tych… ”, gdzie to was wysyłają na odwyk. „Musiałem iść na terapię, ale już tego nie potrzebuję”.

Nagle stajecie się dumni z siebie i myślicie, że jesteście duchowi, ponieważ nie jecie już dyni. Tego się trzymacie. Widziałem to wielokrotnie w różnych grupach – dynie, weganie, nie nosili koloru czarnego, nie golili się, nie stosowali dezodorantów – nic z tych rzeczy. Widziałem to wielokrotnie, na tym się opierają i myślą, że są duchowi oraz myślą, że to jest droga do wzniesienia.

Co w tym smutne, choć właściwie może raczej zabawne, smutne jest mianowicie to, że prędzej czy później zdadzą sobie sprawę z tego, że nie chodziło o dynię. „Mogłem zjeść tyle dyni, ile chciałem. Mogłem pić latte, jeść zupy i ciasta, albo po prostu surową dynię. Mogłem pogryzać sobie pestki dyni. Tymczasem nie o to chodziło. Tyle przecierpiałem, trzymałem się tego deklarując, że jestem duchowy, a wcale nie o to chodziło. Mogłem zjeść tyle, ile chciałem. Tymczasem chodziło o jedną cholerną rzecz”.

No i teraz ci ludzie wkurzają się na swoich nauczycieli za to, że uczyli ich tych głupot, za tę całą kampanię przeciwko dyni, która trwa teraz we Wszechświecie. Teraz dynie są wszędzie zakazane, a niektórzy ludzie uprawiają je nielegalnie i od czasu do czasu palą (…), ale muszą ukrywać swoje uzależnienie od dyni. Ci sami duchowi ludzie wkurzają się na swoich nauczycieli: „Dlaczego nas tym karmili?” Gra słów niezamierzona. „Dlaczego nam to przekazali? Wszystkie te dystrakcje, wszystkie te rzeczy, które tak naprawdę nie miały nic wspólnego z Urzeczywistnieniem”. W Urzeczywistnieniu możecie jeść wszystkie dynie jakie chcecie, do cholery. Taak. Bez zahamowań.

Nie mamy tutaj żadnych reguł. A inni Wzniesieni Mistrzowie, którzy nauczają na Ziemi, pracują z ludźmi, naprawdę tego nie rozumieją. Nagle nabrałem apetytu na… czy macie tam jeszcze ciasto z dyni? (…) Pestki? Wszystko jedno, cokolwiek. (…)

No więc żaden z nich nie prowadzi tego rodzaju organizacji wolnej od reguł i po prostu nie rozumie, jak my to robimy. Powtarzam zatem:

„To gracze”. To wy. To zdolność pamiętania, po co tu jesteście, czego chcecie, to wasza wewnętrzna wiedza prowadząca was do Urzeczywistnienia, a z mojej strony od czasu do czasu kopnięcie w tyłek, żeby przywrócić was na właściwy tor, ponieważ łatwo jest ulec dystrakcji, czy to stając się antydyniowcem, czy też myśląc, że trzeba przejść na określoną dietę albo wypić 45 litrów wody dziennie.

Jest taka jedna grupa i nie jest to żart, to znaczy, mówię poważnie, choć Cauldre nie chce, żebym o tym powiedział, ale ja go wyrzucę, jeśli się będzie opierał. Nie powinienem pić, kiedy to mówię. (…) Jest taka jedna grupa, mówię szczerze, prawdopodobnie nie powinienem wymieniać nazwisk, więc nie wymienię, otóż oni… (…) Zaczekajcie. Muszę się go pozbyć. W porządku, Cauldre sobie poszedł, otóż powiadają oni, że drogą do oświecenia jest picie własnego moczu.

LINDA: Uuuch!!!

ADAMUS: Mówię..

LINDA: Uch!!!

ADAMUS:… absolutnie poważnie.

LINDA: Fuj!

ADAMUS: OK, Cauldre może wrócić. Te dziwne dystrakcje, a są to dystrakcje, to gra o władzę. To iluzje i nie mają żadnej mocy sprawczej… och, ci ludzie uzasadniają ich sens mówiąc: „Światło boskości jest we wszystkich waszych komórkach” ale, no wiecie, są lepsze sposoby. Jak obgryzanie paznokci lub coś w tym rodzaju. Nie wiem, ale oni w to wierzą. Żyją tym. Oni – a to jest naprawdę paskudne –płacą pieniądze, żeby być częścią pijącej grupy.

LINDA: Fuj!

ADAMUS: I oni płacą. Stosowane są składki, które trzeba opłacać. (…) I dostają biuletyny, a dostają też zapytania: „Czy spożyłeś dzisiaj swoją porcję?” (…) Ale przede wszystkim: „Czy wydaliłeś swoją porcję?”, a potem znowu: „Czy spożyłeś swoją porcję?” (…) Mówię poważnie. Mówię poważnie. Więcej już nic nie powiem.

Kim jestem?

Nazywam się Elżbieta Wolna (Maszke)

Każdego dnia motywuję i inspiruję innych do pozytywnego myślenia. Na moim blogu maszke.pl odnajdziesz mnóstwo darmowej wiedzy. Rozwój osobisty jest moją pasją, a tysiące uczestników moich szkoleń, którzy po współpracy ze mną nadali pozytywny bieg swojemu życiu są moją dumą.

Do dnia dzisiejszego z mojej wiedzy skorzystało 54.408 osób z Polski i zagranicy.

Jestem autorką 4 bestsellerowych szkoleń, 100 dniowego kursu motywacyjnego oraz e-booków, które wykorzystują siłę Prawa Przyciągania do świadomego i celowego tworzenia swojej przyszłości.

Tworzę również talizmany z naturalną energią, emanującą z kamieni półszlachetnych, aby każdy mógł korzystać z ich niezwykłego wpływu, nosząc je jako bransoletkę – talizman. Kamienie te wpływają na nasze ciało, uzdrawiają uczucia i umysł.

Od 2014 r właścicielami moich talizmanów są już 89.614 osoby z Polski oraz zagranicy. Kilka opinii moich szkoleniach, talizmanach i o mnie, możesz przeczytać na moim blogu. Natomiast wszystkie opinie odnajdziesz przy poszczególnym produkcie w moim pozytywnym sklepie.

Jeśli masz pytanie napisz elzbieta(at)maszke.pl

Przeczytaj także

  1. Adamus Saint-Germain – Technologia telefonii komórkowej 5G
  2. Kilka punktów na drodze do spełnienia twoich pragnień
  3. Motywacja w drodze do sukcesu!
  4. Weź odpowiedzialność za swoje życie i zostaw wszystko co Ci nie służy
  5. Kilka rad na drodze do szczęśliwego życia

SILNE BRANSOLETKI CZAKROWE >

silna bransoletka czakrowa dla kobiet Silna bransoletka czakrowa dla mężczyzn

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>