Myślokształty i afirmacje

Od wieków wiemy, że “najpierw było słowo Boże”, a potem “słowo stało się ciałem”.

Czym więc jest słowo? Wibracją określonej częstotliwości, która roznosi się wokół swego źródła i powoduje, że cząsteczki powietrza zmieniają swoje ułożenie względem siebie i jakby zarażają swoją nową formą kolejne sąsiadujące cząsteczki.
Każda wibracja ma swoje odwzorowanie w naszym ciele. Wszystkie myśli, słowa, gesty, dźwięki to energia wokół nas, o której decydujemy i w zależności od tego, jaka jest jej jakość, życie nasze upływa harmonijnie, szczęśliwie lub nie.

Musimy pamiętać, że jesteśmy doskonałym instrumentem muzycznym, na którym możemy grać pięknie, budując tak samo piękne odwzorowanie w materii (zdrowe ciało, dobrobyt, bezpieczeństwo).

Mamy też drugą możliwość: posiadanie instrumentu, którego nigdy nie chcieliśmy nastroić i nauczyć się na nim grać.

Mamy do tego prawo, Wolną Wolę, ale nie wykorzystując swojego podstawowego, niejako wbudowanego w nas energetycznego mechanizmu poruszania się przez życie, automatycznie skazujemy się na egzystencję “pod górkę” w przekazywanym nam od wieków wzorcu konieczności „przepychania się łokciami z powodu konkurencji na rynku”.

Powinniśmy sobie uzmysłowić, że wszystko, co robimy w życiu w poczuciu dysharmonii, rodzi automatycznie to samo zjawisko na poziomie ciała.

Czyż nie czujemy się źle w pracy, której nie lubimy lub w towarzystwie ludzi, których sposób bycia nam nie odpowiada?
Nasze ciało to najdoskonalszy detektor (odbiornik) nieodpowiednich wibracji otaczającej nas energii. Tę energię tworzą ludzie, przedmioty, hałasy, miejsca, ale również rodzaj pracy, z którą “rezonujemy” bądź nie.

Tak więc mamy instrument, który nie tylko jest źródłem wibracji, ale również je odbiera i “doradza” właściwy kierunek naszego postępowania!!!!!

Jak wiemy, każdy muzyk ma swój własny instrument, z którym najpierw musi się “zżyć”, poznać jego możliwości, traktując go z pełnym szacunkiem i troską, by mógł pięknie zagrać. Tak samo jest z nami.

Nasz instrument-ciało, którym zostaliśmy obdarowani na całe życie, zawiera w sobie absolutnie wszystkie “urządzenia” potrzebne do właściwej nawigacji całej naszej egzystencji na tej planecie.
Nie potrzebujemy żadnych zewnętrznych wskazówek, jak realizować plan, z którym przyszliśmy na świat.

Wszelkie doradztwo zewnętrzne należy do ludzi, od których ono pochodzi, w oparciu o ich doświadczenia, nie będące wszakże naszym życiem. Owszem, możemy ich słuchać, ale idźmy zasugerowaną nam drogą tylko wtedy, gdy czujemy sercem rezonans ze słowami wypowiadanymi przez drugiego człowieka. Niezależnie od stopnia pokrewieństwa, zależności czy uczuć żywionych wobec siebie, nasz cel i droga życia należą wyłącznie do nas.

Tak wiec nie próbujmy narzucać nikomu swojej koncepcji realizacji życia, ale również bądźmy świadomi, że otoczenie może nam jedynie pomóc w realizacji siebie, ale nie zrobi tego za nas. Decyzja zawsze należy do nas i jest właściwa tylko wtedy, gdy rezonuje z całym naszym ciałem. Jeśli pochodzi ona jedynie z poziomu świadomego umysłu, wtedy przypomina wynik komputerowej diagnozy pacjenta.

Jeśli porównamy nasz mózg do twardego dysku w komputerze, uświadomimy sobie, że wypływające z niego wnioski wynikają z suchej analizy faktów, wprowadzonych w odpowiednim programie porządkującym.
Tak więc od dnia narodzin nasza pamięć staje się rejestrem wydarzeń, informacji, przekonań, własnych doświadczeń.

Każdy bit zapisanej informacji ma swój wymiar wielowymiarowy. To oznacza, że nie jest wynikiem zapisu liniowego, ale przestrzennego, który odzwierciedla wszystkie okoliczności mające miejsce w momencie zapisu.

Tak więc siła zapisu wzrasta wraz z ilością i jakością przeżywanych w tym momencie doznań.

Wiemy doskonale, jakie odczucia rodzą się u osoby na wspomnienie wypadku albo przywołanie czasu ciężkiego dzieciństwa czy głodu w czasie wojny.
Te same mechanizmy dotyczą zapisu informacji płynących do nas z mediów, od rodziców, nauczycieli, autorytetów, księży…

Zostajemy niejako zewnętrznie zaprogramowani do życia przez ludzi reprezentujących instytucje, szkoły, ugrupowania, wyznania. Niektóre z nich pomagają nam w kreowaniu naszej własnej drogi i nie wywołują uczucia dysharmonii, ale niestety wiele z nich nie rezonuje z nami, stanowiąc utrudnienie w dokonywaniu właściwych wyborów na drodze do realizacji życiowych celów.

Aby móc rozpoznać, które przekonania pomagają, a które utrudniają nam życie, zostaliśmy wyposażeni w zdolność rejestracji intuicyjnych odczuć, które towarzyszą nam w każdej sekundzie życiowej aktywności. Ten, kto myśli, że nie ma daru intuicji, myli się ogromnie.

Ma go każdy człowiek, ale większość nie jest tego świadoma. Na pewno każdy przypomina sobie w życiu sytuację,
w której “miał dziwne przeczucie” dotyczące kwestii wyboru pracy, partnera itd. Aby wreszcie zacząć na co dzień i nie przez “przypadek” korzystać z tego, co mamy, warto wdrożyć w swoim życiu praktykę codziennego, częstego zadawania sobie pytania “co w tej chwili czuję”?

Jeśli to, co robimy lub z kim przebywamy nie daje nam przyjemnego poczucia bycia w harmonii ze swoim ciałem, to oznacza, że jesteśmy w niewłaściwym miejscu i nie należy dłużej pozostawać w tak niekorzystnych wibracjach, gdyż prowadzi to nieuchronnie do chorób.

Pamiętajmy, że intelektualne przekonywanie siebie, iż nie możemy czegoś zmienić, pochodzi z zaprogramowanego umysłu, który aż pęka od informacji na temat: „co jest dobre, a co złe”, „co jest godne aprobaty, a co potępienia”. Wszystkie przekonania wklepane nam od maleńkiego powstały na bazie dwoistego postrzegania rzeczywistości, ocenianej w kategoriach: dobre-złe, ładne-brzydkie, przyzwoite-nieprzyzwoite, itd.

Jeśli uświadomimy sobie, że to, co dobre lub smaczne dla jednego, nie musi takim być dla drugiego, kreujemy w sobie zupełnie nowe przekonanie: „wszystko jest właściwe i w swoim czasie”.

Jeśli w którejkolwiek sekundzie życia czujemy się w dysonansie z tym, co robimy, zadajmy sobie proste pytanie: „co mi nie pasuje?” I zamiast odpowiedzi: „nie masz prawa narzekać, bo inni mają gorzej”, pozwólmy sobie przyjrzeć się sytuacji w taki sposób, jak zrobiłoby to dziecko, które zanim „zapomni” o intuicyjnym prowadzeniu – jest szczęśliwe.

Uświadomienie sobie sytuacji dyskomfortowej i otwarcie się na zmianę daje podstawę do dalszej drogi ku lepszemu, a więc stanowi I etap.
Gdy już sobie ponarzekamy, należy jak najszybciej przejść do II etapu: snucie marzeń w taki sposób, jak robi to małe dziecko, nie kierujące się programami dorosłych. To oznacza, że porzucamy na zawsze myślenie typu: „jestem za słaby, samotny, mało zaradny, biedny, mało inteligentny” albo: „co sobie pomyślą”, „ryzyko nie popłaca” itd.

III etap jest najtrudniejszy dla większości z nas – kierując się nadrzędną zasadą, że wszystko jest właściwe, należy rozpocząć rytualne codzienne powtarzanie sobie osobiście stworzonej afirmacji, która stanowi klucz otwierający “kanał intuicyjnego prowadzenia”.

Koniecznie musi brzmieć za każdym razem tak samo, ponieważ każde słowo jest określoną wibracją dźwięku, która poprzez częste intencjonalne powtarzanie zapisuje się i utrwala w naszym mózgu.
Przykładowo afirmacja może brzmieć w taki sposób:

„Dziękuję za wszystko. Pragnę być szczęśliwy/a w związku. Otwieram się i jestem gotowy/a na wszelkie zmiany. Proszę o wskazówki i prowadzenie”.

Wskazane jest ustalenie sobie konkretnego miejsca i pory dnia dla naszej afirmacji (np. sypialnia, 7:00 i 22:00), ponieważ im więcej powtarzających się elementów szyfru otwierającego nasz skomplikowany ”zamek”, tym większe prawdopodobieństwo jego otwarcia.

Jak juz wspomniałam, zapis danej informacji w naszym mózgu jest tym głębszy, im więcej towarzyszy jej elementów niezmiennych (to samo słowo, ta sama pora dnia, te same emocje, to samo miejsce…).
Właśnie z tego powodu we wszystkich systemach religijnych są stałe godziny, pozycje, miejsca odbywania modlitwy, by spełniła ona swoje duchowe „zadanie”. Oczywiście nadrzędną rolę w realizowaniu absolutnie wszystkich technik „wiodących nas do szczęścia” jest intencjonalność tego, co czynimy.

Tak samo jest z samochodem, który najpierw „się skarży subtelnie”, a zignorowany – „nie chce jechać”. Dobry kierowca wie o tym dobrze i nie doprowadza do stanu, w którym trzeba go odholować.
Dba o swoje „cacko”, myje, konserwuje, „karmi” nowoczesnymi olejami i paliwem wysokooktanowym.

Nierzadko, a może zwykle, troska o przedmioty martwe jest nieporównywalnie większa niż o nasz „powóz życia”, którego nie możemy wymienić, jeśli go „zajeździmy”.

Autor: Dr Nelly Radwanowska-Amejgag

Przeczytaj także

  1. Pozytywne afirmacje
  2. Afirmacje – Louise Hay
  3. Czy dobrze piszę afirmacje??
  4. Afirmacje + muzyka + obraz
  5. Pozytywne afirmacje mojej uczennicy

Silne talizmany dla 7 czakr >

bransoletka_dla-_7_czakr_OM_zlota4 meski_7czakr_podwojny1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>