Mam problem z afirmacjami i wizualizacją

Pati

Witam :)

wypowiadam się po raz pierwszy, choć śledzę Twoją stronę od dawna. mam trochę problem z afirmacjami….
otóż przez prawie 4 tygodnie codziennie afirmowałam o pracę, pieniądze i szczupłą sylwetkę – do dziś nie mam żadnej z nich. dzięki Twojemu artykułowi wiem, gdzie był błąd.

Otóż niezbyt wierzyłam w afirmacje – ciężko np afirmować o szczupłą sylwetkę (“Ja, Pati, jestem szczupła i zgrabna”), gdy podczas afirmacji widzi się swoje ciało i nadwagę. po prostu w nie nie wierzyłam. 3 dni temu zmieniłam system na “Ja, Pati, otwieram się na ważenie XYkg.”, “Ja, Pati, otwieram się na otrzymanie świetnej pracy w mieście X w kraju Y” (mieszkam za granicą i tu szukam pracy), “Ja, Pati, otwieram się na dużą ilość pieniędzy” (bogactwo dla każdego oznacza co innego – a energia nie zastanawia się nad znaczeniem wyrazów).

Trochę zadziałało, bo po tych 3 dniach podjęłam ponowną walkę o swoją sylwetkę, bardziej angażuję się w poszukiwanie pracy. po afirmacjach dziękuję za to, co otrzymałam od życia do tej pory.

Problem natomiast jest z wizualizacją. wszędzie jest napisane, by wizualizować z jak największą ilością szczegółów. o ile do sylwetki mam określone wymagania, tak do ilości pieniędzy i rodzaju pracy – niekoniecznie… nie ma takiej kwoty, którą bym sobie życzyła (obawiam się, iż określenie jej zablokuje dalszy jej napływ po osiągnięciu danej kwoty – może po prostu zmienić afirmację? jeśli tak, to na jaką?).

To samo z pracą – interesuje mnie praca w biurze z fajnymi ludźmi, ale właściwie niewiele poza tym. czy wizualizacja po prostu “dużej nieokreślonej kwoty na koncie” i “dobrze płatnej pracy za biurkiem z życzliwymi ludźmi”, bez określania szczegółów co do nazwy firmy, rodzaju pracy, zakresu odpowiedzialności itp, może przynieść skutki?

ELŻBIETA MASZKE

Witaj Pati :-)

Jeżeli chodzi o wizualizację to owszem, piszą aby zawrzeć w niej jak najwięcej szczegółów, ale czasem jest to nie do końca dobrze zrozumiane.

Weźmy przykład o którym piszesz:
” Praca w biurze z fajnymi ludźmi” – tworząc jakąś wizualizację na temat tego twojego pragnienia, nie chodzi o to abyś widziała siebie np. siedzącą przy czarnym biurku, stacjonarnym komputerze, pijącą herbatę w fioletowym kubku – to nie o takie szczegóły tutaj chodzi.

Powinnaś skupić się głównie na określeniu uczuć jakie towarzyszyłyby ci w tej wizualizacji, określić te fizyczne doznanie za pomocą zmysłów: wzroku, słuchu, węchu, dotyku

Można stworzyć mnóstwo historii o tym jak takowy dzień miałby wyglądać, nie trzeba ograniczać się tylko do jednej! :) Przykładowa mogłaby wyglądać tak: ( pamiętaj że w twoim przypadku różne szczegóły mogą ulec zmianie, możesz ją dowolnie modyfikować, historia którą opowiem ja, porusza moje serce, tobie natomiast może posłużyć jedynie jako inspiracja :) )

” Idę do pracy, jest taki piękny słoneczny poranek, wieje lekki ciepły wietrzyk, tak miło jest czuć jego powiew. Wchodzę do budynku, jak dobrze zacząć kolejny ekscytujący dzień w pracy, jak ja ją lubię, daje mi dużo frajdy wykonywanie moich zadań, uśmiecham się do siebie na myśl co też dziś może się ciekawego wydarzyć :)
Witam się z moimi współpracownikami, jak dobrze że mogę pracować z tak serdecznymi ludźmi, zawsze możemy liczyć na swoją pomoc, jestem szczęściarą.
W biurze unosi się zapach parzonej kawy, miły aromat, który stawia wszystkich na nogi.
Witam się z szefem, który jak zawsze serdeczny odpowiada mi miłym gestem, dobrze jest pracować w tak miłej atmosferze.
Zaczynam swoją pracę, obowiązki jakie zostały mi przydzielone, rozwiązuję szybko i sprawnie, dobrze jest mieć takiego pracownika jak ja :)
Czuję się spełniona i szczęśliwa mogąc tu być….. :)”

Proponuję, abyś pisała swoje wizualizację, wymyślała jak przebiega twój dzień w pracy, opisywała go, napełniała uczuciem szczęścia i zadowolenia – codziennie jedna nowa historia twojego dnia w pracy.

Piszesz, czytasz, wyobrażasz sobie :-) Zapisuj wszystkie w jednym miejscu, abyś mogła łatwo do nich wracać.

Jeżeli chodzi o pieniądze: Nie jest konieczne określenie dokładnej kwoty, a tym bardziej jeśli czujesz że mogło by to zablokować jej napływ do ciebie.

Proponuję, abyś zamiast wyobrażania sobie “dużej nieokreślonej kwoty na koncie” ( nie ma to żadnego mentalnego uczucia dobrobytu ) wyobrażała sobie pieniądze wyrażone w stylu życia jaki chciałabyś prowadzić – takie mentalne obrazy mają w sobie moc.

Dla porównania – wizualizacja:
1. “duża nieokreślona kwota na koncie”
2. Tygodniowy wyjazd ze znajomymi w góry, nocowanie w 5 gwiazdkowym hotelu, jedzenie w ekskluzywnych restauracjach, jazda na nartach, spa itd – rozumiesz? :) W to pierwsze nie tchniesz emocji, w to drugie owszem :-)

PATI

Dziękuję serdecznie za odpowiedź :) widzę teraz, że i w wizualizacjach robiłam błąd – owszem, emocje i uczucia miały miejsce – przeżywałam wszystko, czasem na tyle, by wpaść w tzw trans i wizualizować nawet 30 min, ale skupiałam się bardziej na obrazach, jak dalej potoczyć historię, niż na tym, co mogłabym w danej chwili czuć. błąd naprawię jeszcze dziś :)

jeszcze jedna kwestia mnie nurtuje. czy dobrze jest wszystkie afirmacje połączyć w jednej wizualizacji? odkąd zmieniłam afirmacje (słowo wytrych rzeczywiście może zdziałać cuda – nie czuję, że oszukuję samą siebie albo “wciskam sobie kit”, a po prostu oczekuję na coś stuprocentowo pewnego), tak właśnie staram się to robić – np (w skrócie :) )

Wstaję rano, przeciągam się z uśmiechem. idę do łazienki, po drodze mijam duże lustro, w którym widzę siebie – szczupłą, zgrabną, zadbaną kobietę. wchodzę na wagę, na wyświetlaczu wymarzona liczba. szykuję się do pracy, schodzę na parking, wsiadam do wymarzonego auta (może to być również przykład na poczucie finansowego bezpieczenstwa?

pytam, by się upewnić, czy dobrze zrozumiałam sugestie), pokonuję drogę do pracy, parkuję, wchodzę do firmy. (co do atmosfery w pracy można użyć Twojego przykładu – bardzo mi się spodobał :) ). po pracy spotkanie z przyjaciółmi, wypad na kręgle, kolację, albo wyjazd na weekend z narzeczonym – cokolwiek – nie martwiąc się o finanse – przecież mnie na to stać.

łączenie ich wszystkich w jedno sprawia, że tak mi po prostu łatwiej – jedna historia, wszystko ze sobą współgra (mam pewność, że ze sobą nie kolidują), nie muszę przerywać transu, by myśleć osobno o kolejnym “marzeniu”.

afirmacje wypowiadam w 3 osobach, każdą osobę po 4 razy, spokojnie, z wczuciem się, z zamkniętymi oczami, by otoczenie mnie nie rozpraszało. podziękowanie, a po nim właśnie podobna wizualizacja, jak wyżej – tylko od dziś postaram się skupić bardziej na uczuciach, emocjach, niż obrazach :)

mam nadzieję, że tym razem się uda :) bardzo dziekuję za cenną pomoc :)


ELŻBIETA MASZKE

Cześć Pati! :)

Dobrze zrozumiałaś moją sugestię!

Jeszcze jedno, afirmacje są dobre dopóki wywołują w tobie dobre odczucia, jeżeli jednak czujesz że “wciskasz sobie kit” jak to ujęłaś, to musisz popracować nad inną nad taką, którą dobrze będziesz odczuwać ( która da ci uczucie radości, pozytywnego oczekiwania itd ) Nic na siłę.

Ujęłaś w tej wizualizacji wszystkie cechy swojego wymarzonego życia ( ciało, praca, pieniądze ) niechaj ta wizja posłuży ci jako główna. Buduj do niej inne mniejsze, które będziesz mogła z wizualizować w innym czasie.
Opowiedz swoje nowe historie na temat swojego ciała, na temat dnia w swojej pracy, na temat stylu życia jaki chcesz prowadzić.

Kup sobie notes, fajny, ładny, jeśli chcesz coś tańszego to kup sobie zeszyt, ale taki jaki będzie ci się podobał – pisz w nim nową historię swojego życia – mnóstwo nowych historii jakie np zapytasz:

1. Ciało – wypad na zakupy, przymierzaj ciuchy, oglądaj je na wystawie, baw się tym! Mam piękne ciało wszystkie fantastycznie na tobie wyglądają!
2. Praca – Dzień w pracy
3. Pieniądze – zakup samochodu, wyjazd nad morze, zakupy ciuchów, kosmetyczka, fryzjer, spa, kolacje w restauracjach, mnóstwo rzeczy!

Daj znać za jakiś czas co u ciebie słychać :-)

Pati

notes posiadam, kupiłam go właśnie dlatego, że mi się spodobał :) – wtedy jeszcze nie myślałam o afirmacjach, po prostu miał być do codziennych różnych zapisków. obecnie zapisuję w nim nr dnia (który to już dzień afirmowania), datę, a pod spodem afirmacje – po każdej wypowiadam ją tak, jak wspomniałam wyżej – i przechodzę do następnej. nie służy mi do niczego innego. na okładce jest naklejka “Spoko, damy radę!” – i za każdym razem, gdy biorę go do ręki, od razu widzę ten napis, co nastraja dość pozytywnie :) prowadzenie tego notesu pomaga mi w systematyczności – sam jego widok na szafce obok łóżka przypomina mi, po co tam leży ;).

opisywanie wizualizacji jest dobrym pomysłem, bo jestem humanistką i w dodatku lubię pisać – zacznę to robić z drugiej strony zeszytu :)

oczywiście, że dam znać, co się zmieniło :)

Dziękuję raz jeszcze – jestem strasznie wdzięczna za tak obszerną pomoc – znów odzyskałam wiarę w lepsze jutro :)

______________________________________________________
Elżbieta Maszke - prowadząca blog
Baczna obserwatorka życia, ciesząca się każdą chwilą, wyciągająca wnioski ze swoich poczynań.
Wciąż udoskonalająca swoje życie, pragnąca rozwoju
i intensywności doświadczeń.
Autorka 2 książek tj. Odwieczne Prawa Życia oraz Weź się w garść
Autorka kilku szkoleń on-line cieszących się dużym uznaniem :-)
______________________________________________________

Przeczytaj także

  1. Niektórzy zalecają afirmować coś tak długo, aż się spełni, a inni 21 dni i odpuścić. Jak to jest z tymi afirmacjami?
  2. Konsultacja: Mam problem z manifestacją, jak najlepszego wzroku
  3. „Potęga podświadomości” ciekawa uwaga Murphiego odnośnie afirmacji
  4. Jaki masz problem ze stosowaniem prawa przyciągania???
  5. POLECAM: historia wzbudzająca wibrację obfitości – napisana przez mojego ucznia
Zgadzam się z Polityką Prywatności

Ciekawy artykuł? Zapisz się i zostań czytelnikiem maszke.pl, a będziesz otrzymywał na swoją skrzynkę najświeższe wpisy z bloga.

ZOBACZ TAKŻE PROJEKTY MOJEGO AUTORSTWA:

24 Odpowiedzi do Mam problem z afirmacjami i wizualizacją

  1. Witaj Pati i jak idzie Ci wizualizacja?? :) są efekty??

  2. Też zastanawiałam się nad afirmacjami i nie miałam pojęcia jak się do nich zabrać :))

  3. Pani Elu proszę o wyjaśnienie, jak to jest z tymi afirmacjami chodzi mi mianowicie, ze niektórzy zalecaja afirmowac cos tak dlugo az sie spelni a inni 21 dni i odpuścić.

    pozdrawiam cieplutko

    • Elżbieta MaszkeNo Gravatar

      Witaj Kataja :-)

      to indywidualna sprawa związana z wieloma czynnikami ( pragnieniem, naszą wiarą w możliwość jego spełnienia, naszym nastawieniem )
      Często jest jest tak, że im dłużej myślimy o naszym pragnieniu tym więcej „przeszkód” związanych z realizacją podsuwa nam nasz świadomy umysł, a wiadomo że wątpliwości szczelnie trzymają nas z dala od materializacji tego czego pragniemy, bo poprzez swoją negatywną uwagę ograniczamy wszelkie możliwe drogi realizacji.

      Dlatego niektórzy mówią „poświęć swojemu pragnieniu chwilę czasu i zapomnij o nim” – mają na myśli to że nie wracając do niego myślami, żyjąc i ciesząc się z tego co mamy teraz, nie będziemy stwarzali sami sobie przeszkód w przyciągnięciu potrzebnych okoliczności, które przyniosą nam doświadczenie tego o co prosiliśmy.

      Jednak jest też druga strona medalu :-) ha a jakże :-)))

      Im częściej i dłużej zasilamy nasze pragnienie POZYTYWNĄ UWAGĄ tym szybciej przyciągamy ( bo nasza ciągła uwaga sprawia iż energia szybciej się porusza ) to doświadczenie do naszego życia.
      Zaprzestanie zasilania POZYTYWNYM SKUPIENIEM tego co pragniemy doświadczyć, może sprawić iż będziemy musieli poczekać z realizacją naszego pragnienia trochę czasu.

      ot, cała różnica. Jednak kluczowa jest POZYTYWNA UWAGA dla tego czego chcemy doświadczyć – to znak że przyciągamy pozytywne aspekty tego doświadczenia.
      Jeżeli nasze pragnienie będziemy obdarzać negatywną uwagą, to również otrzymamy materializację tego czego pragniemy z tą różnicą, iż będzie to materializacja negatywnych aspektów tego doświadczenia.

      :-) pozdrawiam radośnie i zapraszam po więcej na moje szkolenie :-)

  4. Witam,
    Od 3-ch miesięcy pracuję nad afirmacjami i wizualizacjami po tym jak zostawił mnie mąż. Wiem że go kocham i jest jeszcze szansa ratunku, tyle, że robię tak wiele i nic. Wszystkie moje działania opierają się na spokoju i rozwadze, na empatii, na przebaczeniu ( radykalnym) i innych możliwie mądrych metodach. Chwilami coś się otwiera, przez tydzień dzieją się dobre rzeczy i jak już wierzę że będzie dobrze, jestem w świetnym nastroju, widzę że się układa to nagle wszystko się wali i jest kilka kroków do tyłu. Nie załamałam się jestem dzielna a mimo wszystko wokół mnie jest tyle zła, że ostatnio tracę już siły na walkę. Juz nie mogę, nie daję rady.
    Proszę o pomoc

  5. Hej hej!!!!Droga Koleżanko moment!!!!Przeczytaj proszę jeszcze raz 3 ostatnie zdania:):):)

    1)Nie załamałam się ,jestem dzielna-OK tak trzymać:)—ALE UWAGA—-wokół mnie jest tyle zła,że ostatnio TRACĘ JUŻ SIŁY NA WALKĘ.JUŻ NIE MOGĘ NIE DAJĘ RADY>PROSZĘ O POMOC.

    Matko Przenajświętsza!!!KOBIETO ZLITUJ SIĘ i ZMIEŃ NATYCHMIAST TE AFIRMACJE!!!!

    Czy chcesz na tyle stacić siły,iż znajdziesz się w „czarnym worku”????!!!!Bo ci w tych workach NIE MAJĄ JUŻ NIC.Nie ma sił,mięśni,mózgu zostają same….kosteczki

    Zamiast tych ponurackich afirmacji powiedz sobie:Jestem bardzo mądrą,dzielną silną psychicznie dziewczyną.Jestem czytelniczką tego bloga a to znaczy,iż jestem wybrańcem losu,kimś,kto ma mądrość życiową,jestem SZCZĘŚCIARĄ,OGROMNĄ SZCZĘŚCIARĄ,gdyż 80% populacji nie ma i nigdy mieć nie będzie szans na poznanie wiedzy,którą JA JUŻ DYSPONUJĘ:):):)

    Jestem ufna w swoją mądrość,a cokolwiek się wydarza,co jest nie po mojej myśli jest tylko i wyłącznie sygnałem alarmowym,że schodzę z kursu i mogłabym minąć się z celem.

    Dziękuję wam bardzo(podziękowania za niepomyślne zdarzenia-na łeb na szyję:))za czuwanie nad moim prawidłowym kursem w drodze do mojego celu:):):)

    no i Wiesz coś tam coś tam w tym stylu,Wiesz ja za dobry w te klocki nie jestem,na kursie u Eli byłem „najsłabszym ogniwem”,więc najlepiej jak Elunia Ci to wszystko wyjaśni,ja nie będę mieszał się w Jej kompetencje:):):).Napisałem tylko to,co „rzuciło mi się w oczy”.

    Na koniec powiem Ci,że kiedyś miałem bardzo podobne do Twoich doświadczenia.No i zgadnij co odkryłem????

    Za każdym razem,kiedy było fajnie,ba Bosko:):):),gdzieś podświadomie czułem strach i patrzyłem kiedy to wszystko się zesra(sorki za określenie),bo jest zbyt pięknie,aby działo się to naprawdę.O efekty moich myśli lepiej nie pytać:):):)Trafiałem zawsze bezbłędnie i zawsze nie mogłem wyjść z podziwu jak precyzyjnie wszystko się sypało jak domek z kart lub domino:):):)

    Dziś zastępuję strach poczuciem wdzięczności(co nie znaczy,że czasem mnie nie dopadnie:):):)Ja jestem tylko człowiekiem hahahahaha:):):),ale chodzi o to,że włącza mi się natychmiast”brzęczyk alarmowy”w głowie,który NATYCHMIAST UŚWIADAMIA MI,że coś jest nie tak i mogę skorygować kurs zanim….zrobi to za mnie niechciane i przykre doświadczenie:):):)

    A i jeszcze o mężu:Kinguniu Droga:)SZANUJ SIĘ:):):)

    Zostawił Cię????A pies go chapał,widać nie zasługiwał sobie na TAK NIEZWYKŁĄ KOBIETĘ.

    To proste:Twoja wysoka częstotliwość wibracyjna i jego niska,to była walka byka z parowozem.Dlatego najprawdopodobniej odszedł,dając Ci szansę na przyciągnięcie partnea Twoich marzeń.Dalej!!!!Otrzyj łzy,uśmiechnij się do siebie i DO DZIEŁA:):):)

    Mówią,że TEGO KWIATU JEST PÓŁ ŚWIATU-Sprawdź,a nuż okaże się to prawdą

    Pozdrowionka i USZY DO GÓRY:):):)

    Tomek;)

  6. Bardzo dziękuję za ciepłe słowa, ale taki ładny weekend w samotnosci nie nastraja zbyt radośnie. Staram się nie załamywać, staram się myśleć pozytywnie, że wszystko się ułoży, ale z każdej strony ciosy. Nie umiem żyć dla siebie. Jest we mnie tyle miłości i dobra, ze obdarzyłabym tym pół świata. Kto mnie zna wie,, że jestem nietypowym przypadkiem kreatywności i robienia wiecznie czegoś dla ludzi. Tylko chciałabym mieć w życiu coś więcej niż tylko pracę, którą kocham, ale także więcej motywacji do walki. Mam synka 6 lat i to moje jedyne obecnie szczęście. Głupio brzmi, ale nigdy nie miałam prawdziwej rodziny i bardzo o niej marzę. Takiej ciepłej i dobrej i mądrej…
    Przepraszam za wynurzenia.
    Tak mnie naszło.
    Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam serdecznie
    Kinga

  7. Ej,Tomek, jestem pod wrażeniem.fajnie to wszystko opisałes, dosłownie „jak krowie na rowie” hihi. Normalnie mnie zachęciłes do zapisania sie na nauke do Eli, co tez niniejszym czynie. a do kingi: no kurcze, na pewno ekstra dziewczyna jest z Ciebie. Przypominasz mi mnie kiedys…tylko że ja mam 3 dzieci…i uporałam się z odejściem mego męża.Dziś dałam sobie szansę na fajne zycie. Rodzina… no cóż, moja też jest rozbita, ale nie bedę sie nad tym użalac,bo z dziećmi tworze całkiem zgrana paczkę (to są 3 dziewczyny,znaczy się babiniec,hihi)A jeśli chodzi o poświęcanie sie dla innych, ach żebys wiedziała, jak inni to wykorzystywali u mnie, ludzie drodzy!!!!!!!! wysłuchiwałam żali koleżanek, zawsze byłam dyskretna, dyspozycyjna dla nich, więc mi ufały i zwałały te swoje słowne nieszczęścia na mnie, a ja tak i czas swój poświęcałam, kosztem własnego.wysysały ze mnie radość życia (toksyczne postaci). Mój zdrowy egoizm zwyciężył. nie oznacza to,że stałam się samolubna i olałam wszystkich dookoła, zmieniałm styl, dałam im wszystkim informację,że jestem ważna dla siebie a porady zyciowe niech uzyskują u psychoterapeutów czy Bóg wie gdzie jeszcze. trochę asertywności poćwiczyłam,i dziś jak znalazł. Przynajmniej mam czas dla siebie, szanuje go, i sama wybieram osoby, które mi „pasują”.a miłości w sobie też mam tyle,ze hoho. do ludzi, do świata, do siebie:)Pozdrówka ciepłe.

  8. Kinguniu jak rany błagam Cię przestań;(Twój nwpis powoduje u mnie spadek nastroju,bo bardzo Ci współczuję i dręczy mnie,że cierpisz,a ja nie jestem w stanie Ci pomóc.Czy pragniesz,czy chcesz tego,by na mojej twarzy pojawiły się łzy???Popatrz,ja dziś mam wenę twórczą spowodowaną boskim nastrojem przed weekendem,a gdy przeczytałem Twój list z którego wylewa się smutek i błaganie o ulgę w cierpieniu,to nomalnie sam cierpię ,no dosłownie mam ochotę wskoczyć w tego laptopa,znaleźć się przy Tobie,przytulić ,pogłaskać po głowie,jakoś pomóc rozmową,pójść na spacer i sprawić by ten weekend był i dla Ciebie radosnym doświadczeniem (Boże co ja wypisuję dzisiaj,naprawdę sam nie wiem co ze mnie wyłazi dziś,zaraz Monika i obie Elżbiety zaczną się pokładać ze śmiechu ze mnie,ale trudno,chcecie to się śmiejcie na zdowie:):):)).

    Dobra,Wiesz co????Niech tam wszyscy polewają ze mnie,że jestem wrażli…..no mniesza z tym:):):)

    Kinguniu Jesteś tam????

    Niestety,żebym nie wiem jak badzo chciał być przy Tobie teraz(Wiesz….tak mi teraz przyszło do głowy,że chyba byłbym w stanie zrezygnować z czekających mnie atrakcji jeśli tylko mógłbym Ci ulżyć,bo co to za radość,gdy wiem,że gdzieś tam jest jakaś nieznajoma,ale jednak bliska sercu Istotka,której nie jest do śmiechu;(

    Boże,jak mam Ci pomóc????Wiem doskonale co znaczy cierpienie samotności,bo bardzo mocno tego w życiu doświadczyłem.Wiem wiem,pewnie powiesz mi taaakk co Ty wiesz,ty masz kochającą rodzinę,piękną żonę ,przyjaciół,a ja????

    Pewnie,teraz to czasami śmiać mi się chce jak przypomnę sobie moje dramaty,ale wtedy wcale nie było mi do śmiechu oj nie!!!

    Wiesz pomyśl sobie tak(a raczej przyszykuj się na to:):):)),że jak już będziesz mieć swojego Księcia z Bajki i wspaniałą wyśnioną rodzinę o której tak pięknie piszesz(nie rozumiem co jest w tym głupiego?????),to dopiero będzie Ci łyso.zobaczysz:):):)Jeszcze wspomnisz moje słowa:):):)Ja,gdy pragnąłem szczęścia,spełnienia swoich marzeń,które opowiedziałem nie raz Panu Bogu,mówiłem mu w złości tak:no i co Boże Jesteś Stwórcą Swiata,ale moich marzeń to nie potrafisz stworzyć co????Wiesz byłem przekonany wręcz,że to się nigdy nie uda i moje życie skazane jest na cierpienie w samotności i Wiesz co???Pewnego azu jak się zaczeły sypać spełnienia….o raju:):):):):)No i wtedy ten siwy brodaty staruszek z ujmującym figlarnym uśmiechem mówił mi:NO I CO NIEDOWIARKU??? ŁYSO CI TERAZ CO????

    Wiesz jak bardzo było mi łyso????Potwornie:):):)Możnaby rzec,iż filmowy porucznik Kojak wyglądał przy tym jak owłosiona małpa-tak mi było łyso i wstyd:):):)

    Powiem Ci coś.Ten Pan tam na Górze(chyba tam jest gdzieś to Niebo),to Wielka Miłość i Wiesz Aniele,ja tak sobie myślę(teraz mi wpadło przed chwilą),że On tam w zamiarze ma dla Ciebie Wielką Piękną Niespodziankę,coś co ucieszy Twoje Dobre pełne Ciepła i Miłości(o Boże znów zaczynam …..muszę się pilnować)-no Wiesz mamy takie coś tam,gdzie gromadzą się uczucia-dobra koniec z tym-facetowi nie wypada o takich rzeczach,ale ja Ci chcę coś wytłumaczyć.

    No więc Pan Bóg dając Ci to pragnienie,dał również drugą część układanki,czyli możliwość spełnienia.

    No bo Sama pomyśl,czy byłaby to Miłość wzbudzić pragnienie bez możliwości spełnienia????Bo mnie to raczej przypomina sadyszczenie się i napawanie czyimś cierpieniem,a ręczę Ci,iż to NA PEWNO NIE JEST ZAMIAREM BOGA:)

    Tylko Widzisz…..pies został pogrzebany w Twoich uczuciach i w Twoim nastawieniu (Uwaga,Uwaga wchodzę w kompetencje Pani E.M i za chwilę zostanę wymieciony z tego forum:):):))

    Więc tak:
    1)Taki ładny weekend….nie nastraja zbyt radośnie(celowo ominąłem środek wypowiedzi,bo samotnością zaraz sie zajmiemy:))Popatrz na to zdanie teraz:):):)Widzisz????No chyba,że
    Ciebie nastraja brzydki weekend:):):):):)

    A tak na poważnie…Widzisz???Popatrz,usuneliśmy problem(zaraz się tym zajmiemy obiecuję) i wyszła komedia,no bo jak śliczny weekend może nie nastrajać.Widzisz,to jest tak:my ludzie na tej przemiłej planecie lubimy bardzo utrudniać sobie życie(wiem to dobrze,bo sam do niedawna też tak miałem i czasem jeszcze się na tym łapię)

    Mówimy sobie tak:acha,jest np weekend to:jak będzie ładna pogoda,jak będę mieć kochającą,wspaniałą rodzinę ,futro z norek,willę z basenem ,helikopter,odrzutowiec,100 milionów Euro na koncie,doskonałe zdrowie,przyjaciół,podróze,piękny ogród pełen kwiatów no i gwiazdkę z Nieba…..no to wtedy…..będę szczęśliwa.Jak jest tylko(a może aż)piękna pogoda….eeeee to za mało.Nnniieee,to ja zatopię się w melancholii….no bo do takiej oprawy jak ta pogoda to KONIECZNIE JUŻ MUSZĘ MIEĆ Księcia z Bajki….bo inaczej to nie ma sensu.

    Oj Kinguniu….Wiesz co????Chciałbym być przy Tobie,jak będzie Ci łyso hahaha.

    A teraz zobacz inną Kingę:

    Jestem Kinia,jestem piękną,atrakcyjną wspaniałą Kobietą i jestem szczęśliwa BO :

    1)Nadchodzi cudowny,wspaniały weekend,który zamierzam spędzić radośnie i miło(sprawię sobie mnóstwo radości(kąpiel,makijaż ,zakupy,kino-no nie wiem,nie jestem kobietą,nie napiszę Ci przecież kupię browara i pójdę z kumplem na mecz:):):):):))
    2)Jestem Szczęśliwa i Wdzięczna BO :

    Mam cudownego,wspaniałego zdrowego Boskiego synka,którego bardzo kocham (nie każda kobieta ma to szczęście-uwierz na słowo)i który jest dla mnie lekarstwem na złe chwile:):):)

    3)Jestem bardzo szczęśliwa BO :

    Mam cudowną wspaniałą pracę którą uwielbiam i która daje mnóstwo satysfakcji.

    4)Jestem szczęśliwa BO :

    Jestem prawdziwą Kobietą ideałem pożądanym przez mężczyzn jestem świadoma swojej kobiecości dobroci ser…….no itd:):):)

    5)Jestem szczęśliwa BO :

    ……………………-to Twoja praca domowa na Weekend,by smutne myśli nie lęgły się w tej Pięknej Główce:):):):);););)

    No a teraz pilne rozwiązanie palącego problemu
    czyli jak się cieszyć czymś czego nie mam,za czym tak tęsknię????Uwaga!!!!Nie daję Ci 100%gwarancji,że Ci pomoże,mnie ratowało wręcz życie,ale każdy ma inne odczucia:)

    Wyobraż sobie,że nie musisz już tak tęsknić,bo zamykasz oczy….otwierasz i psrtyk marzenie SPEŁNIONE.Obok Ciebie z bukietem pięknych kwiatów klęczy Książe z Bajki i mówi:Droga Kinguniu,czy dasz się uwieść w najbliższy weekend????Chcę,byś poczuła się szczęśliwa,czy zechcesz dać mi szansę???

    No i…??????Co na to Pani Kinga???

    Teraz tak troszkę od strony technicznej:więc tak:wyobraź sobie to wszystko jak najbardziej plastycznie i rób wszystko,tak jakby to dziło się naprawdę,więc się nie oszczędzaj,nie marudź,że to nie ma sensu,że to wariactwo,głupota itp(tak ma być,nie przejmuj się),tylko——>łazienka—->lustro—-.makijaż—->elegancka fryzura——>garderoba——->piękne ciuchy,które lubisz najbardziej—–>buty,torebka,klucze do domu i…….Panna Kinga ma wychodne:):):):):):)Nie wiem gdzie,do kina,na spacer,gdziekolwiek.

    WAŻNE,WAŻNE, WAŻNE!!!!!!!!!!!

    Wszystko przez cały czas ma być JAK NAJBARDZIEJ REALNE>ciesz się nową znajomością,rozmawiaj,odkrywaj Go,dyskutuj,trzymajcie się za ręce,poczuj jego pocałunek na policzku,pocałunek pełen oddania i szacunku dla Twojej Osoby,obejmijcie się i jak to mówią nasi sąsiedzi z goroda Moskwy guliajcie(spacerujcie).

    Pamiętaj o realności doznań-To TAKIE WAŻNE,BA NAJWAŻNIEJSZE!!!!!!!

    Zapomnij się,Ciesz się udaną randką,a to,że być może inni ludzie zaczną z daleka mijać Ciebie i Twojego partnera lub być może uciekać,to też się ciesz—-będziecie mieli więcej miejsca dla siebie ot co:):):)

    W poniedziałek proszę napisać jak minął weekend jak wybranek ma na imię,no i w ogóle jak samopoczucie:):):)

    No i przestań wreszcie walczyć z życiem,bo pomyślę sobie,że Ty jaka separatystka jesteś lub inna zwolenniczka dżihadu:):):)

    To tyle na weekend UUUFFFFF!!!!! Dziękuję za wysłuchanie wykładu i jeszcze raz przepraszam E.M za nieudaczną próbę wchodzenia w kompetencje.

    P.S Kinguniu Droga,czy Wiesz jak mi pomogłaś????

    Jeszcze 2 godz.temu maudziłem,że za wolno mi płynie czas-nie mogę się doczekać jutra-a przy Tobie te 2 godz.minęły jak z bicza strzelił:):):)

    Mam nadzieję,że pożytecznie:):):):):):):):):):):):)

    Ściskam,Przytulam,Głaszczę i Całuję
    TOMEK:):):):):)

  9. KatarzynaNo Gravatar

    ok. nie wiem czy mogę się w ta dyskusje wciąć a co tam najwyżej mnie wywalicie :)ale Weekend będę mieć i tak wspaniały
    DOBRA OD POCZĄTKU
    CHCIAŁABYM DODAĆ W TEJ KWESTII WŁASNE 5 GROSZY A MIANOWICIE
    jak bym zaczęła się użalać nad sobą to by wyszło na to ze sama jestem samotna mając (tego nie czytać )28 lat zero dzieci zero męża samotność i jeszcze szkoła o kurcze nauka kiedy ja się wszystkiego nauczę egzamin mam jutro o 9 .Wracając do tematu nie wolno użalać się nad sobą, trzeba pokochać siebie bo jeśli siebie nie kochamy nie jesteśmy w stanie innych kochać, po drugie miłość z perspektywy czasu dziękuje za to ze nie wyszłam za maż ten mężczyzna okazał się nie wart mnie jestem sama ale nie samotna to jest ważne. ,następne trzeba się cieszyć tym co się ma bo możne być gorzej .Od miesiąca mam spisane moje cele na kartce ciągle coś poprawiam dopisuje i pielęgnuje je jest tam ukończenie studiów otwarcie własnego salonu masażu są hawaje (kurs kinomana ) i wiele wiele innych a i mężczyzna tez tam jest ale taki z którym będziemy tworzyli wspaniały związek a nie męczarnie.Kiedy tylko mam zły nastrój sięgam po moje cele i wraca mi uśmiech na twarzy .
    Nie zasilam swojego smutku użalając się nad sobą tylko zaczynam myśleć i kieruje energie na własne cele które są moimi marzeniami pamiętaj nie zasilaj smutku !!!!!
    Kiedyś miałam zły dzień i moja koleżanka wysłała mi e maila zaraz go tu wkleję

    Ostatnio przeczytałam refleksyjną opowieść nieznanego autora. Przytoczę Ci
    ją:

    „Każdego poranka wszechpotężny król odbierał hołdy i dary od swoich
    poddanych. Niczego mu nie brakowało, bo zdobył już wszystko, co było do
    zdobycia. Wydawałoby się więcj, że powinien czuć się szczęśliwy, ale tak nie
    bylo. Krók po prostu zaczął się nudzić. Pośród poddanych codziennie na
    dworze pojawiał się cichy żebrak. Przynosił królowi jabłko. Ten przyjmował
    podarunek z ironią i pobłażaniem. Żebrak czuł się pogardzany, ale wracał
    codziennie, by przekazać kolejny dar, który król rutyowo odkładał do
    koszyka.
    Pewnego dnia ulubiona małpa króla ugryzła jedno jabłko, po czym plując,
    rzuciła je pod nogi króla. Monarcha oniemiał z wrażenia, gdy dostrzegł
    wewnątrz migocącą perłę. Rozkazał natychmiast, aby przepołowiono wszystkie
    owoce w koszyku. W każdym z nich znajdowała się taka sama perła. Zdumiony
    król przywołał do siebie żebraka i zaczął go przepytywać:
    -Przyniosłem ci te dary, panie-odpowiedział człowiek-abyś mógł zrozumieć, że
    każdego dnia zostajesz obdarowany niezwykłym prezentem, którego nawet nie
    dostrzegasz”.

    Dziś w moim koszyku błyszczało kilka pereł:
    -wygrałam 20zł w totolotka
    -poznałam miłą panią w sklepie, gdzie kupiłam pareo (to w czym masuję :-))
    po wyjątkowo atrakcyjnej
    cenie
    -mój brat zrobił dla mnie wyjątkowo męczącą (dla mnie rzecz jasna) sprawę do
    projektu unijnego
    -kupiłam sobie cudne kaloszki i poznałam właściciela sklepu, który sprzedaje
    gł. buty dla dzieci, w związku z tym, na specjalnej tablicy korkowej były
    przypięte obrazki od dzieci, małych, zadowolonych klientów, bardzo mnie to
    poruszyło, podobnie jak serce właściciela…
    -wysłałam dwie niespodzianki do dwóch koleżanek
    -śmiałam się w mojej ulubionej księgarni z moją ulubioną ekspedientką
    -byłam z sobą
    -wypiłam dobrą kawę i zjadłam pyszne ciasto w miłym towrzystwie mojej mamy -dostałam niespodziankę od mojej mamy

    Zerknij do swojego koszyka, może pośród piękności tego dnia, znajdą się
    jakieś piękne perły?

    Z nowości, to jesienią rozpocynam roczny kurs Psychologii Zorientowanej na
    Proces. Czuję,
    że to będzie piękne dopełnienie tego, co robię dla siebie i innych. Jestem
    po kursie masażu niemowlaków. Będę uczyła rodziców jak masować swoje dzieci,
    jak być blisko…. Dużo się dzieje,
    odkrywam siebie każdego dnia. Trudne to przygody bywają, wiesz sama dobrze,
    ale w ostatecznym rozrachunku warto…
    I jak zwykle trochę chaotycznie, ale Ty coś z tego zrozumiesz i wyłapiesz…

    Ściskam i przytulam do serca
    Ja

    no i takim to sposobem zaglądam codziennie do koszyka i mam tyle pięknych pereł może zajrzycie do swoich koszyków

    ps. Dla Tomka :świetny jesteś w te klocki

    pozdrawiam dobranoc udanego weekendu

    • Katarzyno pocieszę Cię ,że inni mają gorzej :),ja mam 34 lata i nie mam ani męża, ani dzieci, ani nawet potencjalnego kandydata na niego,kariery zawodowej tez nie osiągnęłam(los dał mi ostro po głowie),ale nie załamuję się, myślę,że to co mam w zyciu to może jest najlepsze dla mnie…co prawda chciałabym czegoś innego,ale może nie byłoby to dobre dla mnie…kto wie…
      Pozdrawiam

  10. Kasieńko,jesteś Cudna!!!!Raju,tu są chyba SAME ANIELICE:):):):):):)Zostaję na tym blogu,bo mi tu dobrze:):):)Kinia jak tam nastrój przed randką???Mam nadzieję że O.K

    Ludzie Zaspałem!!!!!Tak mi się dobrze spało,że budzik dostał w łeb,a ja teraz bardzo się spieszę i strasznie się denerwuję na wszystko(uszy by Wam „zwiędły”jakbyście posłuchały mojej „Łaciny kuchennej”-to z nerwów.Wpadłem tylko na moment by przeczytać
    czy coś doszło i pożegnać Was do Ponoiedziałku wieczór.Kocham Wszystkie Anieliczki z tego bloga a przede wszystkim całuję i gorąco pozdrawiam jego Boską Twórczynię czyli Samą E.M

    Zapraszam Wszystkich na wtorkową „konfeencję prasową”

    czymcie się PA PA:):):):):):):):):)

  11. Wspaniali jesteście, to szczęście że tu trafiłam. tak mi miło, że moje problemy kogoś obchodzą. Dla rewanżu mnie zawsze obchodzą cudze i też lubię pomagać.
    Weekend pracowity w ogrodzie, ale słońce się uśmiecha więc szukam pereł w jabłkach. :))
    Mieszkam pod Warszawą, więc na „randkę” się nie wybieram bo na widok samochodu nie mam ochoty… codziennie przemierzam 100 km więc dziś spacer z kosiarką i do lasu.
    Zrobiłam sobie różne afirmacje na poprawę humoru i dałam sobie prawo się wypłakać bo mi się chciało i nie mam poczucia winy za grosz.
    Ja nie użalam się nad sobą, w pracy uśmiech i inicjatywa, dla dziecka też, tylko w zaciszu własnej sypialni gorzej Ale staram się jak mogę. Wierzcie mi. Tylko te moje medytacje, RW, formularze, afirmacje itp. uprawiane konsekwentnie od 4 miesięcy nic na razie nie dają, chociaż nie przestaję. Wierzę że może pewnego dnia dadzą. Dały mi na pewno dobre Wasze słowa i tyle przyjaźni, że aż nie wierze.
    Dziękuję Tomku, dziękuje wszystkim. Będę Was zatem jeszcze męczyć, jako tych, którzy są parę kroków przede mną i JUŻ WIEDZĄ
    Ściskam bardzo mocno
    Kinga

  12. Witajcie Moi Drodzy. Ja tez uwielbiam ten blog i mam takie wrażenie,że łączy nas więź pewnie dla innych niezrozumiała, ale cóż-jesteśmy szczęściarzami. A do Katarzyny:super napisałaś o tym koszyku:)ja dosłownie wczoraj zapełniłam swój koszyk………. grzybami:)nie macie pojęcia, ile mi to dało radości-cieszyłam się jak małe dziecko zbierając piękne podgrzybki. teraz je susze i będę miała do bigosiku i ulubionych pierożków:)Prawdziwe skarby:)a pogoda jaka była piękna,uuuuuuuuu, i ja w ogromnej puszczy…. ze swoim Ukochanym (ach co za szczęście:))same radości, oby tak dalej.Pozdrowionka łagodne:)

  13. Witajcie Kochani już jestem z powrotem znaczy się
    jestem już od wczoraj wieczór,ale wczoraj nie byłem w stanie nic sensownego napisać i oddałem się wspomnieniom dopiero co przeżytego Boskiego Weekendu-a możecie mi wierzyć,że jest co wspominać.Ale o wszystkim już jutro,bo dziś nawastwiło się dużo spraw do załatwienia,aże po prostu tryskam energią,więc chcę ją ukierunkować na szybkie rozwiązanie tych spraw.

    Eluniu,bardzo się cieszę z Twojego udanego grzybobrania i ze spaceru z Ukochanym-to takie cudowne uczucie,jak dzielisz się swoim szczęściem,Kinguniu jak tam samopoczucie????

    Do Katarzyny:z tymi perłami to super,dosłownie kwintesencja szczęścia i radości w życiu:):):)

    Co do forum-widzę,że się spóźniłem na głosowanie,ale w 100%popieram moje urocze przedmówczynie:nie nie i jeszcze raz nie,błagam
    żadnego forum,żadnego skomentuj,nic z tych rzeczy.Mam do tego silną(uzasadnioną)awersję:(

    Droga Maju-jeśli pozwolisz:to,że inni mają gorzej to nie pocieszenie,tylko licytacja cierpienia i nieprzyjemnych doznań.
    Wiesz,do złudzenia przypomina mi to rozmowy takich babć u mnie na osiedlu pod sklepem-to mnie więcej leci tak:”wie pani moja droga w zeszły czwartek mąż miał operację wycięli mu dwunastnicę biedak tak się męczył Mój Boże
    No to współczuję współczuję pani-na to ta druga i zaraz- ale pani wie to nic w porównaniu z zięciem pani patrzy taki młody chłop a dopiero co wypisali ze szpitala po drugim zawale,mówię pani co ta moja córka przeszła
    No co pani mówi o Boże to rzeczywiście….itd

    może to jest drastyczny przykład (ale prawdziwy),ale chodzi mi o to,by uwypuklić fakt,że tego typu jak to nazywasz „pocieszanie”sprawia iż JESZCZE BARDZIEJ koncentrujemy się na negatywiźmie (no tak ja cierpię,ale za to tamten lub tamta to ma dopiero piekło,znaczy się jeden wniosek:ten świat to jedna wielka męczarnia i łez padół)a przecież tak naprawdę nie o to chodzi w życiu-zgadzasz się ze mną???

    Fiu fiu jaki ja się mądry stałem,jeszcze parę kursów u Bogini (E.M)i będę mógł pisać pracę doktorską na temat Prawa Przyciągania hihihi:):):)

    A tak w ogóle to…chyba się zakochałem w tym blogu,a stwierdziłem to po tym,iż na weekendzie dużo rozmyślałem o nim i o Was i był moment,że nie mogłem się doczekać by znów się z Wami spotkać coś nowego poczytać samemu pobazgrolić głupoty:):):):):)Kocham Was i jest mi tu Cudownie:):):)E.M Dziękuję Ci za wszystko,a Wszechświatowi dziękuję za to,że Ty Jesteś z Nami

    Pozdrówki dla Wszaystkich Tomek

  14. Witajcie!! pierwszy raz na blogu jestem po kursie Eli, 30 dni nauki z prawem przyciągania, ćwiczę ile sił! ale na razie bez rezultatu. Jednak wierzę,że wszystko mi sie pukłada.Znalazłam się w podobnej sytuacji co Kinga tylko tak cierpię od roku, straciłam 25kg i pytają się mnie czy mam raka.W oczach swoich dzieci widze strach i troskę i nie mogę nic zrobić. Czeka mnie rozwód, którego nie chcę i okropnie sie boję.Ale kochani wasze słowa mnie podnoszą na duchu. Trzeba się w życiu modlić o takich ludzi jak wy!! Tomku jestes cudowny, twój optymizm udzielił mi się. Dziekuję!! Kongo!! Pozdrawiam nie daj sie masz dla kogo żyć wszystko sie ułoży ja od pewnego czasu po afirmacjach nabieram takiego przekonania
    Pozdrawiam wszystkich!!! Madzia

  15. Witamy w Raju,fajnie,że tu Trafiłaś,dziękuję za miłe słowa,ale Wiesz….nietrudno być optymistą jak Życie dosłownie cię rozpieszcza i nosi na rękach hihihi(moje ostatnie doznania).

    A poza tym aż mi się nasuwa pewna myśl starych mechaników.Mawiali oni”nic na siłę wszystko młotkiem”.Prawo Przyciągania nie znosi przemocy (tak mi się wydaje)więc jak ćwiczysz ile sił,to nie dziw się,iż nie masz oczekiwanych rezultatów.Więcej luzu i uśmiechu,a efekty przyjdą same-zobaczysz:):):)

    Wiesz,to jest tak jak ze snem,jak nie możesz usnąć,STARASZ SIĘ ze wszystkich sił,liczysz barany czy co tam się teraz liczy i….totalna klapa sedesowa:):):),a w momencie,gdy wyciszysz umysł,zajmiesz się czymś innym np lekturą ciekawej książki to nawet nie wiesz kiedy…Śpisz:):):)

    Dobra rada na przyszłość:uciekaj co sił w nogach od ludzi,którzy widzą u Ciebie raka (lub podejrzewają)-no chyba,że chciałabyś doświadczyć pobytu na oddziale Onkologii–brrrr okropność:)

    Dziękuję w Swoim imieniu za modlitwę o więcej takich ludzi,tylko nie dawaj na składkę Ojcu Dyrektorowi,bo to inna para kaloszy-on Ci w tej modlitwie nie pomoże:):):)

    Dedykacja dla Samej E.M Eluniu,zauważyłem,że ostatnio wypisuję tu różne takie cudawianki i robię jako dyżurny „Wujek Dobra Rada”.Wiesz tak pomyślałem sobie….może znalazłby się dla mnie jakiś etacik u Ciebie na blogu???:):):)

    Jak zacząć ten nowy wpis,tzn trzeba kliknąć w słowo Temat i tam będzie miejsce na wpisanie tematu???

    Pozdawiam Ciepło Tomek

  16. Dzięki Tomku!! za odpowiedź to njlepsze lekarstwo na smutki od razu mi się gęba śmieje. Pogadaj z Elą bo masz szczególny dar!!Wszyscy tu wprowadzają wspaniałą atmosferę.Pozdrawiam wszystkich. Madzia

  17. Witajcie wszyscy cieplutko!!! Analizowałam sobie to wszystko czego uczyła nas Ela i wiecie co!!! po dłuższym zastanowieniu stwierdzam, że wszystko co mnie dotychczas spotkało to sama sobie wymyśliłam. Od dzisiaj walczę z czarnowidztwem to trudne bo to pewnego rodzaju przyzwyczajenia. Elu co robić aby unikać takich negatywnych myśli? Trudno też w chwilach trudnych życiowo chodzić zadowolonym i uśmiechniętym bo to po prostu nie możliwe. Najlepsze efekty osiągam wymyślając historie, które mają sie spełnić. Moja znajoma, która stosuje metodę przyciągania twierdzi, że wszystko się jej spełnia, ale nie poświęca temu wiele uwagi. Spisuje wszystko na kartce i umieszcza w sypialni na scianie nie czyta tylko ma cele w zasiegu wzroku.A wy co robicie w takich sytuacjach?? Pozdrawiam wszystkich Madzia

  18. Witam serdecznie i ponownie :) to naprawdę bajeczne miejsce i sami cudowni ludzie :)których od razu Pozdrawiam serdecznie gdziekolwiek są i cokolwiek robią :)tak ale wracając do tego po co tutaj jestem,mam pytanie odnośnie wizualizacji.Czy koniecznością jest pisanie tego czego chce na papierze? czy nie wystarczą same myśli? oczywiście nie jestem przeciwko temu by coś napisać,przeczytać i sobie to wyobrazić,prawdę mówiąc od czasu do czasu piszę ale jeszcze nigdy nie pisałam dlaczego tego chcę? dlatego ta propozycja bardzo mi się spodobała by się określić po co ? i dlaczego? mam pytanie,czy to,że się wcześniej nie określałam dlaczego tego chcę? mogło mieć słabsze działanie jeśli chodzi o moją wizualizację? czy zawsze powinniśmy pamiętać o tym,że cokolwiek wybierzemy zawsze musimy zaznaczać dlaczego tego chcemy? i wracając jeszcze do wizualizacji,jeśli podczas wizualizacji mam zamknięte powieki i wyobrażam sobie to co chciała bym mieć lub przeżyć wchodzę w pewny trans muszę przyznać,że jest on niesamowity,dlaczego? bo po otwarciu powiek czuję się trochę zmęczona jakbym właśnie to dopiero co przeżyła i lekkie zachwianie równowagi oczywiście czuję to gdy siedzę i kiedy podczas wizualizacji czuje wszystko jakby naprawdę się działo,czuje wszystko,czuje emocje,podniecenie,radość i dreszcze,czuje takie spełnienie.Czy to nie wystarczy? oczywiście,bo o tym wcześniej zapomniałam gdy wizualizowałam,żeby dbać cały czas o swoje samopoczucie i je pielęgnować,postaram o tym nie zapominać i nad tym pracować,oczywiście nic na siłę wszystko w harmonii :) i jeśli będę wizualizować tak jak wyżej napisałam wyobrażając to sobie wszystko jakby się działo naprawdę i pamiętając o dobrym samopoczuciu,miłości która ma najpotężniejszą moc we Wszechświecie do tego będę z wiarą,spokojem i miłością oczekiwać na ich spełnienie czy wtedy się spełnią? czy jeszcze o czymś bardzo ważnym zapomniałam.Pani Elżbieto proszę o radę! :) Pozdrawiam

  19. Witam ponownie :) dlaczego ponownie tutaj jestem bo chyba właśnie znalazłam odpowiedź na swoje pytania, uśmiechnęłam się na to ponieważ przypomniała mi się wypowiedź Pani Elżbiety na blogu jak chciała mieć banera i znalazła go wieczorem :) a ja kliknęłam w parę miejsc i wydaje mi się,że odnalazłam to co chciałam odnaleźć a mianowicie odpowiedź na nurtujące mnie pytania związane z wizualizacją a odpowiedzią była strona na której znalazłam odpowiedź, cyt: Jakimi metodami afirmować? :)teraz wiem,że każda technika jak pisze Pani Beti jest dobra,jeśli tylko sprowadza mnie do bycia w pożądanym stanie jej pożądania:) jestem szczęśliwa ponieważ odpowiedzi do mnie napływają bardzo szybko ale chciałam tez przy tym wpisie zaznaczyć,że jestem zestrojona ze Wszechświatem :)i to jest cudowne! Wiem,że mogę natrafić na przeszkody ale teraz będę patrzeć już zupełnie inaczej na nie bo już wiem dlaczego się pojawiają.Przedtem tego nie wiedziałam.Oczywiście planuję jeszcze zapisać się na kurs :) jestem bardzo ciekawa tego czego się tam dowiem i nauczę :) i co najważniejsze,czego się pozbędę a piszę tutaj o swoich zahamowaniach, blokadach i lekach które posiada każde z nas,nie którzy w większym stopniu a niektórzy w mniejszym i dlatego chce się zapisać na ten kurs :)Pozdrawiam i dziekuję :)

  20. Witam
    Mam pytanie w jaki sposób można otoczyć ochroną bliską osobę, która jest krzywdzona psychicznie. Czy może jakaś wizualizacja, że ta osoba jest szczęśliwa czy coś innego?.